PL

EN

XI Konferencja Wody opadowe - aspekty prawne, ekonomiczne i techniczne

Data 19.04.2016

Ministerstwo Środowiska zapowiada nowe podejście do kwestii naliczania opłat za wody opadowe. Na pytanie, czy czeka nas rewolucja w tym zakresie, starali się odpowiedzieć specjaliści zaproszeni przez firmę Abrys na konferencję „Wody opadowe – aspekty prawne, ekonomiczne i techniczne”.

Dwudniowe spotkanie (19-20 kwietnia) w Toruniu poświęcono na przybliżenie słuchaczom m.in. kwestii racjonalnego planowania rozwoju systemów kanalizacji deszczowej, co w najbliższych latach będzie wymagało uwzględnienia wzrostu udziału retencji, szczególnie na obszarach zurbanizowanych.
Jak wyjaśnił prof. Maciej Mrowiec z Politechniki Częstochowskiej, uporządkowanie gospodarki wodami deszczowymi na terenie miasta to złożony proces, a dodatkowo komplikuje go fakt, iż kanalizacja rozdzielcza i ogólnospławna często podlegają różnym podmiotom. – Przyczyną obecnych problemów eksploatacyjnych nadal pozostaje brak wystarczającej dbałości o kanalizację deszczową, co wpływa na awaryjność sieci. Nie doczekaliśmy się jednoznacznych uregulowań prawnych, dotyczących możliwości pobierania opłat za wody opadowe, a miasta same decydują w tej kwestii – tłumaczył profesor.

Nadchodzi ewolucja prawna?
Pierwszy dzień spotkania zdominowały zagadnienia prawno-finansowe, związane z gospodarowaniem wodami opadowymi. Jedną ze spraw, która najbardziej poruszyła przybyłych do Torunia przedstawicieli branży wod-kan, była planowana przez Ministerstwo Środowiska nowelizacja ustawy Prawo wodne, której założenia przybliżył przedstawiciel MŚ, Piotr Czarnocki. Prelegent zauważył, iż zagospodarowanie wód opadowych i roztopowych powinno być rozpatrywane nie tylko w kontekście ich zanieczyszczenia i zaliczenia do ścieków (tak jak dzieje się obecnie), ale również w odniesieniu do ryzyka powodzi i przeciwdziałania suszy. Ten aspekt zdecydował o ujęciu projektów, takich jak „Systemy gospodarowania wodami opadowymi na terenach miejskich”, w działaniu 2.1. POIiŚ 2014-2020 „Adaptacja do zmian klimatu wraz z zabezpieczeniem i zwiększeniem odporności na klęski żywiołowe, w szczególności katastrofy naturalne oraz monitoring środowiska”. – Wody opadowe stają się bowiem przyczynami powodzi w miastach, a jednocześnie ich retencja jest niezbędna ze względu na częstsze okresy suszy – wyjaśniał.
Ponadto Piotr Czarnocki podkreślił, iż obecnie konieczne jest podjęcie działań legislacyjnych, zmierzających nie tylko do uregulowania kwestii opłat za wody opadowe, ale również do wyeliminowania sprzeczności w przepisach dotyczących tej kategorii wód. Jednym z głównych problemów obowiązującego prawodawstwa jest sztuczny podział na wody opadowe będące ściekami i pozostałe, co prowadzi do objęcia obowiązkiem zagospodarowania przez gminy tylko tych pierwszych.
W projektowanej ustawie błędy te mają zostać naprawione. Zgodnie z jej założeniami, wody opadowe nie mają być już ściekami, a wprowadzanie ich do wód i do ziemi będzie usługą wodną, traktowaną jako korzystanie z wód, za co zostanie naliczona odpowiednia opłata. Ponadto planowane jest ustanowienie opłaty za utratę naturalnej retencji. – Ma być ona zachętą do takiego kształtowania przestrzeni i zabudowy, aby na danym terenie było jak najwięcej powierzchni służących retencjonowaniu wód opadowych lub roztopowych – wyjaśniał Piotr Czarnocki.
Natomiast Mecenas Jędrzej Bujny z Kancelarii Sójka Maciak Mataczyński, będący członkiem zespołu ekspertów przygotowujących projekt nowelizacji ustawy o z.z.w.w.i.z.o.ś., podkreślił, że mogą wystąpić sprzeczności między projektowaną nowelizacją ustawy Prawo wodne a ustawą o z.z.w.w.i.z.o.ś. W związku z tym zaapelował do MŚ o wstrzymanie wprowadzenia nowych przepisów przed szczegółowym skonsultowaniem ich ze specjalistami z branży.
Na konferencji pojawił się także przedstawiciel samorządu, który ze swojego punktu widzenia omówił problematykę uporządkowania gospodarki wodami opadowymi na terenie miast i gmin. Ryszard Grychtoł, sekretarz w Urzędzie Miasta w Rumi, stwierdził, iż nałożone na samorządy obowiązki i brak środków na ich realizację oraz nawarstwianie się nierozwiązanych problemów z okresu PRL-u, a także z pierwszych lat działalności samorządu, uniemożliwiają prowadzenie racjonalnej gospodarki wodami. – Samorząd skupia się na doraźnym eliminowaniu trudności, odkładając wdrażanie kompleksowych rozwiązań na bliżej nieokreśloną przyszłość. Być może nowe Prawo wodne poprawi tę sytuację. Tak czy inaczej, przed nami jeszcze wiele dziesięcioleci wytężonej pracy – skwitował R. Grychtoł.

Istota monitoringu
Drugiego dnia konferencji poruszono m.in. kwestie pozyskiwania danych o funkcjonowaniu istniejących systemów (monitoring), informacji o zagospodarowaniu terenu, danych hydrologicznych i hydraulicznych oraz oceny stanu technicznego infrastruktury. – Konieczność zmian w podejściu do projektowania systemów odwodnienia wynika m.in. z prognozowanych zmian klimatycznych, które mają skutkować zwiększeniem częstotliwości występowania zdarzeń opadowych o charakterze ekstremalnym – wyjaśniał prof. Maciej Mrowiec z Politechniki Częstochowskiej.
Natomiast prof. Marek Zawilski (Politechnika Łódzka) zaakcentował, że obecnie należy dążyć do zwiększenia niezawodności hydraulicznej i ekologicznej systemów kanalizacyjnych, a więc do zapewnienia bezpiecznego odprowadzania wód opadowych z terenu zlewni oraz niestwarzania zagrożeń dla stanu czystości odbiorników. Prelegent opowiedział także o monitoringu kanalizacji ogólnospławnej, stosowanym i rozwijanym w Łodzi. – Ideą tego systemu jest zbieranie informacji o funkcjonowaniu kanalizacji, a także gromadzenie danych na temat charakterystyki opadów, przepływów oraz składu ścieków. Ta wiedza posłuży do kalibracji przyszłego modelu cyfrowego systemu kanalizacji miejskiej. Jest to niezbędne do określenia zakresu inwestycji modernizacyjnych i optymalizacji nakładów – podkreślał.

Szczypta teorii, garść praktyki
Mówiono też o praktycznych aspektach wykorzystania wód opadowych i stosowaniu małej retencji na terenach zurbanizowanych. Postrzeganie roli, jaką odgrywają systemy gospodarowania wodą w mieście, bardzo zmieniło się w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Obecnie coraz większą uwagę zwraca się na ochronę jakości odbiornika, względy sanitarne, społeczne i ekonomiczne. Doktor Grażyna Sakson-Sysiak z Politechniki Łódzkiej, w swoim wystąpieniu, dotyczącym zasadności stosowania urządzeń do lokalnego zagospodarowania wód opadowych, podkreślała, że wybór takich systemów powinien być dokładnie przeanalizowany. – Doświadczenia wielu krajów wskazują, że urządzenia te mogą być skutecznie stosowane nawet w gęsto zabudowanych centrach miast, przyczyniając się do zmniejszenia przeciążeń sieci kanalizacyjnej i krotności działania przelewów burzowych. Jednak warunkiem ich skutecznego funkcjonowania jest właściwa eksploatacja, m.in. okresowe czyszczenie i pielęgnacja zieleni – mówiła.
O tym, jak z powodzeniem udało się wykorzystać zieloną infrastrukturę w gospodarce wodami opadowymi na terenach silnie zurbanizowanych, opowiedziała na przykładzie Vancouver w Kanadzie Dorota Stocka z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. Podkreślała ona, iż stosowanie tego typu rozwiązań jest doskonałą alternatywą dla tradycyjnego, degradującego ekosystem podejścia do gospodarowania wodami deszczowymi, a także odpowiedzią na potrzebę obniżenia kosztów rozwoju i coraz bardziej rygorystycznych przepisów dotyczących ochrony środowiska.
Przykład krajowego zastosowania małej retencji zaprezentowała Magdalena Wojtuch z Fundacji Sendzimira, mówiąc o efektach realizacji projektu pn. „Łódzkie ogrody deszczowe – edukacja o zrównoważonym gospodarowaniu w mieście”. W ramach przedsięwzięcia na terenie miasta powstały systemy biofiltracji (bioretencji) wody opadowej w postaci nasadzeń roślin w gruncie lub pojemniku, które usuwają zanieczyszczenia z przepływającej przez nie „deszczówki”, zbieranej z powierzchni dróg, placów i dachów. – Dzięki temu mniej wody opadowej spływa bezpośrednio do kanalizacji, ponieważ zostaje zatrzymana w warstwach filtracyjnych, a następnie stopniowo infiltrowana do gruntu i odparowywana do atmosfery – wyjaśniała prelegentka. Takie ogrody wkrótce mają powstać także w innych polskich miastach, m.in. w Markach czy Pile.

Martyna Matuszczak

Zdjęcia

Partner specjalny

Partner

Patronat honorowy

Patroni medialni

Witryna abrys.pl korzysta z plików cookie. Więcej informacji Zamknij