PL

EN

Budujmy spalarnie z głową

Data 15.11.2016

W Polsce działa już kilka spalarni odpadów komunalnych. Kolejne są na etapie realizacji. Czy nie będzie ich zbyt wiele? Jaką funkcję powinny pełnić spalarnie w systemie gospodarki odpadami? Na te i wiele innych pytań próbowano odpowiedzieć podczas konferencji w Poznaniu.

Międzynarodowa Konferencja „Termiczne przekształcanie odpadów – od planów do realizacji” odbyła się po raz trzynasty. Ma zatem dłuższą historię niż działające w kraju spalarnie. Tegoroczną edycję otworzyła Magdalena Dutka, prezes zarządu firmy Abrys, organizatora spotkania, oraz – w imieniu prezydenta Poznania, który objął patronatem honorowym to wydarzenie – Tomasz Lewandowski, zastępca prezydenta.

– Ta trzynasta edycja ma swoją historię. Dopiero po kilku pierwszych powstały plany budowli spalarni. Dziś kilka z nich już funkcjonuje i możemy się dzielić krajowymi doświadczeniami – mówił profesor Tadeusz Pająk z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, który pełni funkcję opiekuna naukowego wszystkich edycji konferencji.

Odpadów do spalania będzie mniej

O roli termicznego przekształcania odpadów w nowym Krajowym Planie Gospodarki Odpadami opowiadał dr inż. Zbigniew Grabowski z Politechniki Krakowskiej. W jego ocenie autorzy wielu wojewódzkich planów gospodarki odpadami chyba nie bardzo wiedzieli, po co to robią. Grabowski uważa, że podstawową kwestią jest zdiagnozowanie stanu obecnego. Niestety, nie wiadomo, ile jest odpadów.

– Podaż odpadów jest względnie stała. Ich ilość na osobę rośnie, ale kraj się wyludnia. I tak będzie w najbliższych latach. Trzeba to brać pod uwagę przy planowaniu inwestycji. Do 2020 r. ubędzie nam część odpadów trafiających do spalarni, bo wzrosnąć powinny poziomy recyklingu. Natomiast frakcja surowcowa do 2020 r. powinna odpaść – wskazywał Grabowski. Jest on przekonany, że wiele planowanych instalacji jest przewymiarowanych i może się okazać, iż zabraknie odpadów trafiających do spalarni – przy jednoczesnym spadku ich wartości energetycznej. – To nie znaczy, żeby zaniechać inwestycji spalarniowych, tylko żeby robić to z głową – zaznaczał.

Zdaniem prof. Tadeusza Pająka, potrzebne są dalsze inwestycje, zwłaszcza w zakresie budowy mniejszych instalacji. Z ich realizacją mogą być jednak kłopoty.

Grozi nam utrata dotacji

Robert Markiewicz z NFOŚiGW mówił o tym, że bardzo prawdopodobne jest, iż nie uda nam się w pełni wykorzystać na inwestycje dotyczące gospodarki odpadami komunalnymi przysługującej nam puli pieniędzy z UE (niespełna miliard euro). Głównym powodem jest brak uzgodnionych z ministrem środowiska planów inwestycyjnych. Bez nich niemożliwe jest finansowanie ze środków publicznych inwestycji w gospodarce odpadami komunalnymi. Tym samym, aby uniknąć utraty środków unijnych, prawdopodobne jest przeznaczenie ich części na inne cele środowiskowe.

O nowym pakiecie Komisji Europejskiej dotyczącym gospodarki o obiegu zamkniętym, z uwzględnieniem termicznego przekształcania odpadów, mówiła Marta Gurin z CEWEP z Brukseli. – Przegląd propozycji to długoterminowe cele recyklingowe oraz cele dotyczące składowania. O tym mówi się najczęściej i najwięcej. Tymczasem istotne jest także uproszczenie i harmonizacja definicji i kalkulacji, by wiedzieć, jak te cele obliczać – podkreślała.

Jej zdaniem, cele dla odpadów komunalnych są ambitne. Trzeba skupiać się nie tylko na ilości, ale także na jakości recyklingu. Podobna wygląda sytuacja z celami składowiskowymi. W jednym i drugim przypadku siedem państw europejskich będzie miało możliwość osiągnięcia tych celów o pięć lat później. W tym gronie nie ma jednak Polski.

O konkluzjach BAT i statusie rewizji dokumentów BAT mówiła natomiast Natalia Walczak z ESWET z Brukseli. Pierwszy projekt dokumentów referencyjnych BAT (BREF) spodziewany jest w marcu przyszłego roku. Zdaniem Walczak, ten termin może jednak zostać dotrzymany. – Proces tworzenia BREF jest dla wielu niejasny, mało przejrzysty. Wątpliwości budzi także reprezentatywność danych. Wartości uwzględniane są wybiórczo. Kontrowersji jest jednak więcej. Dotyczą one także dopuszczalnego marginesu błędu przy bardzo niskich wartościach emisji – wyliczała Walczak

Jakość się opłaca

Podczas Konferencji sporo debatowano nad rozwojem technologii. Artur Salamon z Hitachi Zosen INOVA z Zurychu mówił o kosztach operacyjnych zakładu WtE. – Poziom automatyki wpływa na koszty eksploatacyjne zakładu, bo to bezpośrednio umożliwia ograniczenie liczby operatorów. Zatrudnienie jednej osoby w skali 25 lat stanowi 0,9% kosztów budowy zakładu (ok. 1,5 mln euro) – dowodził Salamon.

Jeszcze większy wpływ na rentowność ma poprawa sprawności energetycznej. Podniesienie jej o 1% w skali 25 lat może zwiększyć dochody na poziomie 4,9 mln euro. Do tego dochodzą jeszcze kogeneracja oraz właściwa gospodarka żużlem, które potrafią dać zdecydowanie większe oszczędności.

Andrzej Zioło z Ramboll Polska opowiadał z kolei o możliwościach podnoszenia efektywności instalacji. Korzyści z doradztwa to wyższa efektywność energetyczna, lepsze wskaźniki recyklingu, wyższe przychody ze sprzedaży energii oraz obniżenie emisji. – Kluczem jest zawsze koncepcja i projekt przygotowany przez doradcę. Ważne jest w nim określenie wskaźników efektywności – przekonywał Andrzej Zioło.

Anna Stachowiak z Urzędu Miasta Poznania mówiła o doświadczeniach publicznego partnera (jednostki realizującej projekt) związanych z rozruchem poznańskiej spalarni. – Etap rozruchu nie wiązał się dla nas z problemami. Wszystkie kwestie techniczne były bowiem po stronie partnera prywatnego – twierdziła Stachowiak. – Formuła PPP na pewno się sprawdziła. Partner prywatny jest zazwyczaj lepiej przygotowany do realizacji projektu niż urzędnicy.

Selektywna zbiórka uderza w spalarnie

„Pierwsze doświadczenia eksploatacyjne” to temat panelu dyskusyjnego, który poprowadził Piotr Talaga, zastępca redaktor naczelnej „Przeglądu Komunalnego”. W dyskusji wzięli udział: Jakub Bator z Krakowskiego Holdingu Komunalnego, Tomasz Gulczewski z Międzygminnego Kompleksu Unieszkodliwiania Odpadów ProNatura z Bydgoszczy, Piotr Przewoski z Miejskiego Zakładu Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Koninie, Hanna Zajączkowska z SUEZ Polska oraz Konrad Godebski z PUHP LECH z Białegostoku.

Wszystkie spalarnie musiały rekrutować pracowników i zająć się ich szkoleniem. Doświadczenia z tym związane mieli podobne. – Najpierw pracownicy zostali wysłani na szkolenie do Włoch – mówi Tomasz Gulczewski. – Następnie byli oni instruowani przez przedstawicieli wykonawcy na obiekcie w Bydgoszczy.

W większości zakładów nie było łatwo znaleźć odpowiednich pracowników. W kolejnych miesiącach niektórych trzeba było wymienić na innych. Na etapie rozruchu w polskich spalarniach pojawiały się różne problemy. – To naturalne, że różne jest tempo uczenia się i pracy ludzi. Instalacja jest „kapryśna”, ponieważ trafia do niej odpad zmienny w swym składzie. Najważniejsze to umieć reagować na te zmienne sytuacje – mówił Piotr Przewoski.

W Białystoku na etapie planów wszystkie zmieszane odpady miały trafiać do spalarni. – Teraz jest selektywna zbiórka, która zabiera część wkładu, spalana jest dodatkowo frakcja 19, a jakość tych odpadów nie odbiega znacząco od frakcji 20 – podkreślał Konrad Godebski.

Spalarnie zobowiązane są również do zagospodarowania odpadów poprocesowych. Każdy z zakładów ma na to swój własny sposób. – Nie chcemy prowadzić procesów samodzielnie – mówiła Hanna Zajączkowska. – Popioły z filtrów w Poznaniu trafiają do kopalni soli w Niemczech, żużle są waloryzowane, a dwie frakcje odbiera od nas Eko-Zec. Co jest dla nas bardzo ważne – gwarantowany jest 100-procentowy odzysk.

Przedstawiciele spalarni niechętnie odpowiadali na pytania o wstępny bilans finansowy. – Ten rok zakończymy stratą. Było to jednak zaplanowane – twierdził Jakub Bator. – Nie było przychodów z energii cieplnej takich, jakie by były w pełnym roku, a dużo wcześniej trzeba było utrzymać załogę. Za wcześnie natomiast mówić o ostatecznej cenie na bramie. To będzie wiadomo po całym roku funkcjonowania.

Mówiono również o planach budowy kolejnych instalacji. O aktualnym etapie prac przy budowie warszawskiej spalarni odpadów opowiadał Piotr Karczewski z Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania w m.st. Warszawie, a o doświadczeniach z budowy w Olsztynie zakładu termicznego wykorzystania frakcji palnej RDF opowiadał Konrad Nowak z tamtejszego Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Czy powstaną kolejne? Wiele zależy od źródeł ich finansowania.

Piotr Talaga
Materiał pochodzi z grudniowego wydania miesięcznika "Przegląd Komunalny" (12/2016)

Zdjęcia

Patronat honorowy

Współorganizator

Współpraca

Partner tłumaczeń

Partner generalny

Partner strategiczny

Partner specjalny

Partnerzy

Patronat medialny

Witryna abrys.pl korzysta z plików cookie. Więcej informacji Zamknij