PL

EN

Czas na kompleksowe rozwiązania w odpadach

Data 06.09.2016

Od wprowadzonej reformy odpadowej mijają już trzy lata. W Białymstoku podczas XX jubileuszowej konferencji „Kompleksowa gospodarka odpadami” oceniano system gospodarki odpadami i zastanawiano się, czy jesteśmy w przededniu już drugiej jego rewolucji.

W trzydniowej konferencji, rozpoczętej 6 września br., a organizowanej przez firmę Abrys, uczestniczyło przeszło 260 osób. Jej otwarcia dokonał Robert Rosa, wiceprezes firmy Abrys, wraz z Robertem Jóźwiakiem, wiceprezydentem Białegostoku. – Zbudowaliśmy bardzo dobry system gospodarowania odpadami, gdzie mamy zarówno funkcjonującą sortownię, jak i spalarnię. Nie przez przypadek zatem 20. konferencja odbywa się właśnie w tym mieście – mówił wiceprezydent R. Jóźwiak.

W obliczu wyzwań w zakresie uzyskania odpowiednich poziomów recyklingu istotną kwestię stanowią modernizacje i specjalizacje zakładów w kierunku odzyskiwania coraz większej ilości i wysokiej jakości surowców. Dlatego ważne jest, by dobrze oszacować ilości odpadów komunalnych wytwarzanych przez mieszkańców w kontekście znaczących różnic w porównaniu z innymi państwami europejskimi. Czy jest to sprawa ewidencji, czy nieprawidłowej klasyfikacji, a może świadomości ekologicznej i edukacji? Jak wskazuje Krzysztof Kawczyński z Krajowej Izby Gospodarczej: – Od kilku lat w Polsce brakuje potwierdzanych empirycznie danych o faktycznych wolumenach odpadów oraz kosztach i ekonomice procesów, a także zintegrowanego spojrzenia na system gospodarowania odpadami.

Gdzie jeszcze nie ma PSZOK-u?

Plusom i minusom wprowadzenia rewolucji „śmieciowej” poświęcono jedną z sesji spotkania. Prowadził ją Krzysztof Kawczyński z KIG. Jednym z tematów była przeprowadzona przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska kontrola systemu gospodarowania odpadami komunalnymi w gminach. Analizę jej wyników przedstawiła Anna Popławska, naczelnik Wydziału Gospodarki Odpadami w Departamencie Inspekcji i Orzecznictwa GIOŚ. Wskazywała ona na zbyt małe różnice w stawkach opłat za odbiór odpadów zmieszanych i selektywnie zbieranych, a także na częstotliwość ich odbioru – najczęściej gminy ustalały ją raz w miesiącu. W wyniku kontroli stwierdzono zbyt małe zaangażowanie gmin w kontrole podmiotów odbierających odpady komunalnych oraz egzekwowania od nich ustawowych obowiązków. Poza tym kontrola wykazała, że w 30% sprawdzonych gmin nie ma jeszcze punktów selektywnego zbierania odpadów komunalnych (PSZOK). – Tłumaczono to brakiem środków finansowych – komentowała A. Popławska. Za to 29% kontrolowanych gmin zbiera odpady w podziale na dwa pojemniki, stąd jednym z wniosków pokontrolnych GIOŚ jest potrzeba doprecyzowania warunków selektywnego zbierania.

Gminy nieposiadające PSZOK-ów znalazły jednak wyjście z patowej sytuacji. - Zawierane są już bowiem porozumienia między gminami, by te nieposiadające swojego PSZOK-u mogły korzystać z takiego punktu w sąsiedztwie – mówiła Barbara Kozłowska z Politechniki Łódzkiej.

Czas dyskusji

W bogatym programie konferencji nie zabrakło kluczowych elementów, jakim są panele dyskusyjne. Jeden z nich został poświęcony gospodarce odpadami komunalnymi w przededniu drugiej rewolucji. Do udziału w nim jego moderator, Tomasz Szymkowiak, dyrektor wydawnictw w firmie Abrys, zaprosił Michała Strefanowicza z PUHP „Lech”, Jakuba Tyczkowskiego z Rekopolu Organizacji Odzysku Opakowań, Piotra Szewczyka z ZUOK-u „Orli Staw”, Adama Musiałę z Urzędu Miasta Bydgoszczy i Wojciecha Ogłuszka z Mazurskiego Związku Międzygminnego. Jednym z poruszanych podczas dyskusji zagadnień był nowy Krajowy Plan Gospodarki Odpadami, poruszany był również emocjonujący temat zamówień publicznych in house w kontekście stosowania przepisów w tym zakresie przez gminy jako narzędzia do władania odpadami. – Czy to faktycznie będzie rewolucja? – pytał T. Szymkowiak. W związku z in house Wojciecha Ogłuszka widzi jedno, niezbyt realne niebezpieczeństwo: działania odśrodkowe, gdyby gminy zaczęły występować ze Związku. – Wtedy in house w tej formule oceniam dosyć negatywnie – dodał Ogłuszka. Natomiast Piotr Szewczyk nie spodziewa się wielkiej rewolucji, gdyż – jego zdaniem – in house obwarowany jest zbyt dużymi uwarunkowaniami, by się ich obawiać.

W dyskusji nie pominięto też zagadnień związanych z pracami w Ministerstwie Środowiska nad wydaniem rozporządzenia o standardach selektywnej zbiórki odpadów. – Ważny jest cel, a nie kolejny obowiązek nakładania na gminy standardów selektywnej zbiórki – mówił Krzysztof Kawczyński. Dodał też, że ważne jest umiejętne dobranie instrumentów. – Sama bowiem edukacja nic nie pomoże, gdy nie pójdziemy np. w bardzo wysokie opłaty za odbiór odpadów zmieszanych. System opłat powinien być spójny, lecz ta wizja musi wychodzić od rządzących – tłumaczył Kawczyński.

Natomiast Andrzej Drewniak, pełnomocnik ds. realizacji projektu w Miejskim Zakładzie Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Koninie, w swej prezentacji nt. kompleksowej gospodarki odpadami mówił, że trzeba wziąć pod uwagę aspekty zarówno ekonomiczne, jak i polityczne. – A ten ostatni ma co najmniej dwa wymiary. Po pierwsze, cena i opłata za zagospodarowanie odpadów powinny być akceptowalne społecznie. Ten drugi wymiar zaś to oczekiwania burmistrza, wójta i prezydenta miasta, by opłata nadmiernie nie denerwowała ich potencjalnych wyborców – wyłuszczał Drewniak.

Mieszać czy nie mieszać w głowach?

Nie tylko podczas tego panelu omawiano kwestie standaryzacji selektywnej zbiórki odpadów, bowiem zagadnieniu temu poświęcony został oddzielny panel dyskusyjny, poprowadzony przez dr inż. Barbarę Kozłowską z Politechniki Łódzkiej. Udział w gorącej dyskusji wzięli nie tylko zaproszeni goście: Adam Musiała z Urzędu Miasta Bydgoszczy, Andrzej Gawłowski ze Związku Celowego Gmin MG-6 Gmin oraz Ewelina Nartowska z Urzędu Miasta w Kielcach, ale również uczestnicy konferencji. Podstawę dyskusji stanowił projekt rozporządzenia w sprawie szczegółowego sposobu selektywnego zbierania wybranych frakcji odpadów przedstawiony przez Ministerstwo Środowiska, a szeroko komentowany wśród zarówno przedsiębiorców, jak i przedstawicieli gmin. Na tych drugich bowiem spocznie ciężar wprowadzenia standardów na swoim terenie, zorganizowania systemu i przetargów oraz ustalenia kosztów. Ewelina Nartowska z Urzędu Miasta w Kielcach wręcz wyraziła nadzieję, że rozporządzenie w takim kształcie nie wejdzie w życie. Zwróciła też uwagę na konsekwencje zmiany już istniejących systemów selektywnej zbiórki i na aspekty prowadzonych w Kielcach od przeszło trzech lat kampanii edukacyjnych. – Nie mieszajmy ludziom w głowach – komentowała.

Adam Musiała również uważa, że musi być ciągłość w edukacji mieszkańców, by nie zmieniać wprowadzonych już reguł selektywnej zbiórki z 2013 r.

Odmiennego zdania jest Andrzej Gawłowski, który wskazywał, że jeśli chcemy doprowadzić do sensownej selektywnej zbiórki, system gospodarki odpadami trzeba całkowicie przemodelować. Poziomy selektywnej zbiórki odpadów muszą rosnąć i aby do tego doszło, wg Gawłowskiego, muszą być wykonane cztery kroki. Najpierw trzeba stworzyć spójne, jasne i czytelne regulacje prawne. Następnie musi powstać infrastruktura uwzględniająca zmniejszenie strumienia odpadów zmieszanych na korzyść wzrostu tych selektywnie zebranych, które trzeba przygotować i przekazać do recyklingu. Kolejny krok to edukacja, która powinna być permanentna i długa. A na koniec krok czwarty – kontrola z zastosowaniem zasad kija i marchewki. – Skończmy z tą edukacją – ripostował jednak dr Zbigniew Grabowski z Politechniki Krakowskiej. – Jeśli segregacja odpadów nie wejdzie ludziom w nawyk, to ile lat można tego uczyć? Jak najlepiej kształtować nawyki? Poprzez kieszeń – wskazywał Z. Grabowski. Jego zdaniem, istotne jest uświadomienie sobie, w jakim celu odpady są zbierane selektywnie. Stanowią bowiem surowiec do dalszej produkcji.

Mariusz Rajca, prezes zarządu Tomra Sorting, wskazał, że kwestią sporną nie są standardy odnośnie do kolorystyki, oddzielnego zbierania odpadów szkła, czy bioodpadów. Kością niezgody jest łączenie – lub nie – odpadów tworzyw sztucznych z papierem. Zdaniem Rajcy, powinno się to zostawić lokalnym rynkom, gdzie administratorzy systemu gospodarki odpadami odpowiedzialni są zarówno za wyniki, jak i za ponoszone koszty.

Natomiast o problemach pozyskania pełnego pokrycia ochrony ubezpieczeniowej na ryzyka ogniowe dla mienia zakładu gospodarki odpadami była mowa podczas prowadzonej przez Krzysztofa Mleczaka z firmy Eko Broker debaty na ten temat. Pochylono się w jej trakcie nad kwestiami związanymi z wymogami i zabezpieczeniami zakładów w zakresie infrastruktury przeciwpożarowej.

Niewątpliwie atrakcją tegorocznej konferencji było zwiedzanie Zakładu Utylizacji Odpadów Komunalnych w Hryniewiczach i Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych w Białymstoku (ZUOK) oraz możliwość przyjrzenia się ich działaniu w ramach kompleksowego systemu gospodarowania odpadami komunalnymi stolicy Podlasia. Odbierane odpady trafiają do ZUOK-u w Białymstoku, który jest w stanie przetworzyć rocznie 120 tys. ton odpadów. W nowo powstałej sortowni w Hryniewiczach, zaopatrzonej w 17 sorterów optycznych, wydajność sięga 40 tys. ton rocznie selektywnie zebranych odpadów, a 120 tys. ton odpadów zmieszanych. W Zakładzie funkcjonuje również kompostownia. Pozostałe zmieszane odpady wraz z frakcją palną trafiają do spalenia.

Katarzyna Błachowicz

 

Zdjęcia

Współorganizator

Współpraca

Sponsor generalny

Partner specjalny

Partnerzy

Partner ubezpieczeniowy

Honorowy patronat Prezydenta Miasta Białegostoku

Współpraca merytoryczna

Patroni medialni

Witryna abrys.pl korzysta z plików cookie. Więcej informacji Zamknij